Friday, March 7, 2014

Kot w pustym mieszkaniu






W bardzo bliskim sasiedztwie umarl samotny, starszy pan. Nikt nie wiedzial o jego smierci. Mrozna aura skutecznie oczyscila powietrze. Mozna bylo jedynie spotkac czarnego kota w ogrodzie- zalosnie miauczacego. I wlasnie to zwrocilo uwage sasiadow. Przyjechala policja, ambulans. Dom zostal zapieczetowany, czlowiek pochowany. A przestraszony kot nadal pomiaukuje wieczorami...widze go czasami chylkiem przebiegajacego pod moim oknem. Codziennie zostawiam mu jedzenie- wiem, ze obserwuje mnie z ukrycia. Jak tylko znikam z pola widzenia-  podchodzi do miski, nieswiadomy tego, ze stoje tuz obok, z nosem przyklejonym do szyby.

15 comments:

  1. buuuuuuuuuuu... to najsmutniejsze w relacji zwierzę - człowiek :((

    ReplyDelete
  2. Ameli zobacz jak życie potrafi się pleść ...może byłaś potrzebna akurat Ty, w tym a nie innym miejscu na świecie ??? a rysunek kota mówi do mnie :)buziole

    ReplyDelete
    Replies
    1. Juz sama nie wiem do jakiego swiata naleze..Buziaki kochana!

      Delete
  3. Każda taka historia ściska mnie za serce. Dobrze, że to kocisko może liczyć na Ciebie. Dobrze, że tam jesteś.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez sie ciesze. Ludzie nawet tutaj ostroznie podchodza do czarnych kotow..ekhh:/

      Delete
  4. Biedny kotek, bo człowiekowi już wszystko jedno....

    ReplyDelete
  5. Oj tak- przynajmniej kot mu towazryszyl w ostatnich minutach zycia.

    ReplyDelete
  6. ten kot wyglada jak nie z tego swiata..czesto zdarza sie ze nie ma przy nas nikogo gdy smierc przychodzi..no chyba ze mamy zwierzatka..pozdrawiam milo.)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Towarzystwo kota o wiele lepsze niz samotnosc..

      Delete
  7. Opowieść smutna, ale piękna i jakoś optymistyczna... Mam nadzieję, że z biegiem czasu się zaprzyjaźnicie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam taka nadzieje:-) Pozdrawiam cieplo!

      Delete
  8. Dobrze, że na swojej drodze kot trafił na Ciebie. :)

    ReplyDelete
  9. uwielbiam ten wiersz Wisławy )))))

    t.

    ReplyDelete