Monday, October 20, 2014

Pazdziernik..

Zajadam sie orzechami- nerkowca, laskowymi, wloskimi i ziemnymi. Dzisiaj mam wolne i duzo czasu na przemyslenia i malowanie. Jedno idzie w parze z drugim, z jazzem w tle. Przeszedl czas na zmiany, male, ale znaczace- rzucam nielubiana prace, zaczynam nowa, pozbywam sie starych rzeczy, ktore juz do niczego nie beda mi potrzebne, sprzatam w szafie, oczyszczami przestrzen wokol siebie i w sobie. Postanowilam znowu byc aktywna- wiecej sie ruszac i przebywac na swiezym powietrzu, mniej sie martwic "na zapas" i nie tracic czasu na nic nie warte czynnosci, toksyczne miejsca i osoby.





Tymczasem jesien rozgoscila sie na dobre, zrobilo sie zimno ale i kolorowo. Trwa jeszcze pokazowa faza tej pory roku. Czi-Czi nadal do nas zaglada, zostawia nawet niespodzianki w postaci martwych ptakow czy myszy. Dokarmiamy ja na biezaco,ale ona i tak nie rezygnuje z polowania..




Niedawno zdalam sobie sprawe ze mieszkam tak blisko stolicy- praktycznie 15 minut jazdy samochodem. Park, kilka skrzyzowan i jestem juz w centrum Washingtonu! Ponizej przyklad typowej zabudowy tego miasta, czyli urocze ceglane kamieniczki z witrazami i metaloplastyka. Musze kiedys wybrac sie rowerem,bez stresu poszukiwania parkingu, zeby moc popodziwiac miasto z bliska. 



Zycze Wam pieknego tygodnia kochani!





Thursday, October 9, 2014

Jesiennie...

Widywalam ich codziennie- bezdzietni emeryci, zawsze razem w wypieszczonym ogrodku przed swoim domem, razem na zakupach, i razem na spacerze w parku. On przygarbiony na wozku inwalidzkim, ona tuz obok, energiczna i usmiechnieta. Az pewnego slonecznego, wrzesniowego poranka umarla, nie uprzedzajac nikogo. On, z postepujaca demencja dlugo probowal dodzwonic sie do szpitala..zbyt dlugo. Po jej smierci przez kilka dni widywalam go siedzacego w samotnosci przed domem,pochylonego jeszcze bardziej. Krotko potem pojawila sie jej mlodsza siostra, zaczela robic porzadki. Pierwszy wyjechal on- prosto do zakladu opiekunczego. Zaraz po nim cala reszta- samochody,meble, odziez, caly dorobek zycia...Pozostal tylko pusty dom- z ironicznymi haloweenowymi dyniami przy wejsciu.





Wednesday, September 17, 2014

Chryzantemy

W pospiechu i braku czasu nachodzi mnie najwieksza ochota na malowanie...

Olej na plotnie, 25x25 cm




Saturday, September 13, 2014

Kuchnia lankijska

Ryz i curry nadal stanowia ulubione danie w naszym jadlospisie...Czerwony ryz, mleko kokosowe i soczewica zawsze sa pod reka:-) Przepis na soczewice: klik







Pozdrawiam!






Sunday, September 7, 2014

Wytchnienie

Jak milo powrocic do malarstwa olejnego..i to wlasnie dzisiaj, przy slonecznej niedzieli, wolno tykajacym zegarze, z ciastem sliwkowym w piekarniku...




Pozdrawiam serdecznie kochani!


Friday, September 5, 2014

Galeria

Czas leci nieublaganie, a ja tak rzadko sie tu pojawiam..Mam nadzieje, ze ktos jeszcze tutaj zaglada?

Udalo nam sie w koncu wyrwac do wielkiego miasta, czyli Waszyngtonu. Plany byly ambitne- odwiedzic wszystkie galerie Smithsonian, zaznajomic najmlodszego czlonka rodziny z wielka sztuka.
Okazalo sie, ze w jednym dniu nie da sie obejrzec wszystkich cudow...Nasze zwiedzanie na poczatku bardzo uwazne i zrelaksowane zaczelo stopniowo przypomianc wyscig. A bo galerie zamykaja za dwie godziny, a bo jeszcze muzeum lotnictwa i kosmosu, rakiety do obejrzenia, karuzela do zaliczenia, hot dog do zjedzenia, a i jeszcze park rzezby po drodze, karmienie golebi itp itd  W muzeum narodowym doslownie w locie blyskawicy wyszukiwalam moich ulubiencow...









Zachwyt, euforie oraz zadyszke przerwaly jak zwykle bardzo istotne sprawy typu odprowadzenie dziecka do wc i ponowne poszukiwanie najblizszego punktu gastronomicznego...
 Nastepnym razem wybieram sie solo!







Monday, August 11, 2014

W wolnym czasie...

Bardzo sie ciesze, ze wspaniale zaopatrzona biblioteka jest tak blisko..moglabym tam zamieszkac:-)






Milego tygodnia moi mili:-)