Friday, December 5, 2014

Widziane po drodze...

Takie cudo dzis mijalam wracajac z pracy..







Kierowca byl starszy pan ludzaco podobny do Swietego Mikolaja. Zupelnie ignorowal fakt, ze jest obiektem wielkiego zainteresowania zarowno kierowcow jak i pieszych;-)))

Friday, November 28, 2014

Maly swiat

Pamietam, jak jeszcze mieszkajac na Sri Lance czytalam o pewnej zbrodni, ktora wstrzasnela stolica wyspy. Mlody biznesmen, z pochodzenia Chinczyk o imieniu Szik w okrutny i drastyczny sposob pozbywa sie wspolnika, za co dostaje kare dozywocia.
Pare lat pozniej..
USA, impreza z okazji dnia indyka, dom znajomych-znajomych, trzydziesci nowych twarzy, rozmowy. Przy stole laduje obok amerykanskiego pastora i... milego skosnookiego pana. Po pol godzinnej rozmowie przy winie i zakaskach dociera do mnie, ze siedze obok Szika...




Friday, November 21, 2014

Friday, November 14, 2014

Ludwik

 Stal sobie na poboczu drogi, tuz obok plastikowego pojemnika na smieci- smutny i porzucony. Nie moglam pozostac obojetna na wdzieki takiego przystojniaka...




Zima juz czyha za rogiem, w przyszlym tygodniu zapowiadaja -20...brrr  Czas zaopatrzyc sie w porzadne czapki, szale i rekawice oraz witamine C.



Slonecznego weekendu nam wszystkim zycze!


Sunday, November 9, 2014

Listopad

Pojawily sie pierwsze przymrozki, ziemia pokryla sie kolorowym kobiercem z lisci, a ja otoczylam ulubione ziola i kwiaty cieplem czterech scian. Mam nadzieje, ze przetrwaja wraz ze mna do wiosny...










Wspanialego tygodnia Wam zycze moi mili!

Monday, October 20, 2014

Pazdziernik..

Zajadam sie orzechami- nerkowca, laskowymi, wloskimi i ziemnymi. Dzisiaj mam wolne i duzo czasu na przemyslenia i malowanie. Jedno idzie w parze z drugim, z jazzem w tle. Przeszedl czas na zmiany, male, ale znaczace- rzucam nielubiana prace, zaczynam nowa, pozbywam sie starych rzeczy, ktore juz do niczego nie beda mi potrzebne, sprzatam w szafie, oczyszczami przestrzen wokol siebie i w sobie. Postanowilam znowu byc aktywna- wiecej sie ruszac i przebywac na swiezym powietrzu, mniej sie martwic "na zapas" i nie tracic czasu na nic nie warte czynnosci, toksyczne miejsca i osoby.





Tymczasem jesien rozgoscila sie na dobre, zrobilo sie zimno ale i kolorowo. Trwa jeszcze pokazowa faza tej pory roku. Czi-Czi nadal do nas zaglada, zostawia nawet niespodzianki w postaci martwych ptakow czy myszy. Dokarmiamy ja na biezaco,ale ona i tak nie rezygnuje z polowania..




Niedawno zdalam sobie sprawe ze mieszkam tak blisko stolicy- praktycznie 15 minut jazdy samochodem. Park, kilka skrzyzowan i jestem juz w centrum Washingtonu! Ponizej przyklad typowej zabudowy tego miasta, czyli urocze ceglane kamieniczki z witrazami i metaloplastyka. Musze kiedys wybrac sie rowerem,bez stresu poszukiwania parkingu, zeby moc popodziwiac miasto z bliska. 



Zycze Wam pieknego tygodnia kochani!





Thursday, October 9, 2014

Jesiennie...

Widywalam ich codziennie- bezdzietni emeryci, zawsze razem w wypieszczonym ogrodku przed swoim domem, razem na zakupach, i razem na spacerze w parku. On przygarbiony na wozku inwalidzkim, ona tuz obok, energiczna i usmiechnieta. Az pewnego slonecznego, wrzesniowego poranka umarla, nie uprzedzajac nikogo. On, z postepujaca demencja dlugo probowal dodzwonic sie do szpitala..zbyt dlugo. Po jej smierci przez kilka dni widywalam go siedzacego w samotnosci przed domem,pochylonego jeszcze bardziej. Krotko potem pojawila sie jej mlodsza siostra, zaczela robic porzadki. Pierwszy wyjechal on- prosto do zakladu opiekunczego. Zaraz po nim cala reszta- samochody,meble, odziez, caly dorobek zycia...Pozostal tylko pusty dom- z ironicznymi haloweenowymi dyniami przy wejsciu.