Sunday, November 25, 2012

Nie lubie poniedzialku

Mam wrazenie, ze im blizej do swiat- tym szybciej czas mi ucieka. Na domiar zlego pekla wczoraj rura 
w lazience, a, ze nikogo w domu nie bylo, woda zdazyla zalac pol chalupy. Z awaria bylismy zmuszeni walczyc samodzielnie, gdyz wiadomo- niedzielny wieczor, hudraulicy pija arak. Wiadomo, tez, ze Polak potrafi, Polka wlasciwie- dzierzac w rece kawalek patyka ( nadalam mu odpowiedni ksztalt scyzorykiem), wokol ktorego owinelam reklamowke- obklejona tasma izolacyjna- skutecznie zaklinowalam wesolo buzujaca fontanne ( ach, ten zachwyt w oczach mojego M.;-)) Dzisiaj czeka nas nieplanowany remont: kucie scian i tym podobne przyjemnosci. Ekh..

Na poprawe humoru w ruch poszly farby i piorko.




29 comments:

  1. piękny sposób na odreagowanie stresu :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dla mnie niezawodny:-) Pozdrawiam !

      Delete
  2. no to klops.... a piórkiem i pędzelkami wyczarowałaś coś co i dla mnie radością dla oczu jest:)Poprawiłaś humor i mi:)

    ReplyDelete
  3. ale Ty nasz pomysly:P.........pieknie czarujesz i poprawiasz humor:P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Twoje migawki z czarownych miejsc to rownie skuteczne "poprawiacze" nastroju:-)Buziak!

      Delete
  4. Super irysy, ale koń chyba jeszcze lepszy :)
    Pozdrawiamy

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje i pozdrawiam Was serdecznie!

      Delete
  5. irysy najpiękniejsze))
    też i lubię poniedziałków... a awarii i remontu współczuję. Nie ma nic gorszego niż taka sraka przed świetami.
    ściskam na cały dzień

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzisiaj juz jest lepiej- rura naprawiona, mamy wode, zostal tylko balagan do ogarniecia..:/

      Delete
  6. Piękne irysy , bardzo je lubię :-)
    Też dzisiaj wstałam zła jak nie wiem co,
    bo poniedziałek i tyle spraw na głowie ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pozytywnego ich zalatwienia zycze!

      Delete
  7. Tez nie lubie poniedzialkow, a tyle dzis rzeczy do zrobienia...:)*

    ReplyDelete
  8. Piękne irysy i piękny konik. Przykro mi, że niezapowiadany remont Wam się zdarzył, ale tak to już z tymi rurami bywa. Miłego. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bywa i tak- pocieszam sie, ze faktem, ze awaria wystapila przed swietami a nie "podczas";-)

      Delete
  9. najważniejsze, to mieć lekarstwo na złą passę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wierze, ze na wszystko istnieje jakies remedium, trzeba tylko poszukac;-)

      Delete
  10. dasz radę, choć chętne męskie dłonie (do pracy chętne znaczy się) powinny się pchać drzwiami i oknami ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez tak mysle Jo..a tu psikus, nikomu sie nie chce:-)

      Delete
  11. A zajrzyj dzisiaj na mojego bloga :-)

    ReplyDelete
  12. Nie wesoło...do świat chyba się z tym uporacie....?
    :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj! Juz jest po wszystkim- dziekuje :-)

      Delete
  13. A ja ślepa dopiero teraz wypatrzyłam na drugim blogu, że i tu..!!
    No piękne to Twoje drugie artystyczne oblicze:))
    I obrazy i drobiazgi, które tworzysz!
    Ściskam ciepło:)))
    ps. koty są zabójcze!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj- ciesze sie, ze i tu zajrzalas :-)))

      Delete
  14. Też mi tak czas ucieka, też nie lubie poniedziałku, a z remontem dasz radę....powodzenia...pozdrawiam...

    ReplyDelete